SPODNIE EVERY DAY

Jak się ma muzyka Chopina do spodni? Chopin nosił je z całą pewnością, ale kobietą, która jako pierwsza odważyła się wkroczyć w męskim stroju na salony była George Sand, jego ukochana i muza. Czy Sand do włożenia dwóch nogawek, zamiast szeleszczącej spódnicy zainspirowały mazurki genialnego kompozytora? Tego nie wiemy. Wiemy na pewno, że to, co dla niej i feministek było aktem odwagi i wyrazem emancypacji, dla dzisiejszych kobiet jest normą. Spodnie są wygodne i sexy, w wersji garniturowej – formalne, w wersji poszarpanych jeansów – swobodne, jako dres – niezbędne do życia.

 

To jest jakiś kant

fot.: Hexeline
fot.: Hexeline

Spodnie z kantem kojarzą się nam z biznesowym szykiem. Podstawą, aby się układały i dobrze nosiły jest dobrej jakości materiał. Na wybiegach pojawiły się już jesienią – u Armaniego w wydaniu błyszczącym z podwyższonym stanem, u Versace z rozszerzonymi nogawkami, oba modele dedykowane dla wysokich i szczupłych pań. Mamy też w tegorocznych kolekcjach proste spodnie garniturowe, kończące się modnie na wysokości kostki, te polecane są paniom o sylwetce klepsydry. W trendach wciąż pozostają cygaretki, do których zakładamy szpilki lub wyższe botki. Smukłe, długie nogi dobrze będą wyglądać w elegenckich rurkach, albo spodniach z kantem i obniżonym stanem. Kroje wybieramy gładkie, ale mile widziane są zamki i widoczne guziki.

 

 

 

Być jak Janis Joplin

fot.: Zara
fot.: Zara

Z ciekawością wypatrujemy na ulicy odważnych, które uwierzyły, że to się stało naprawdę. Tak, dzwony wróciły! Spodnie żywcem wzięte z musicalu „Hair”, epoki Woodstock i flower power nie zginęły na zawsze. Chociaż nieśmiało pojawiały się na wybiegach już w poprzednich sezonach, tej wiosny są absolutnym must have. Trochę boimy się je nosić, w obawie przed śmiesznością i podejrzeniem o bezkrytyczne podążanie za modą. Ale drogie panie, która nie ma na to ochoty – jeansy, ta oszałamiająca nogawka (nogawa!) i ukryte pod nią sandały na wysokim obcasie, które optycznie wysmuklą sylwetkę. To nie może wyglądać źle 🙂