TRENDY WIOSNA 2016

Róż i spokój – kolory roku
Czego nam do szczęścia potrzeba gdy dłużej i intensywniej świeci słońce i można wracać po pracy do domu ciesząc się, że jeszcze został nam kawałek dnia? Gdy ilość garderoby z wielowarstwowej wersji „na cebulę” (podkoszulek + bluzka + sweter + może jeszcze ciepły szal, bo zimno w biurze) błyskawicznie maleje (koszula + marynarka) i jest nam tak cudownie lekko. Więc czego nam brakuje? Mocy kolorów! Instytut Pantone, przewidujący zawsze „bez pudła” kolorystyczne dominanty roku orzekł, iż 2016 przejdzie pod znakiem pasteli, a konkretnie – pudrowego różu i zgaszonego błękitu.

Ta firma, słynąca ze stworzenia własnego wzornika kolorów, którym posługują się graficy, architekci i kreatorzy mody na całym świecie, zwykle ogłasza roczną „kadencję” tylko jednej barwy (w 2015 był to kolor Marsala – zgaszone bordo z domieszką brązu). Po raz pierwszy w historii ogłoszono dwa kolory – Rose Quartz i Serenity. Uzasadnienie? Nie od dziś wiadomo, że kolory odzwierciedlają nastrój i stan ducha, ale też działają na nas – pobudzająco lub kojąco. Wg Pantone to, czego nam potrzeba w zwariowanych czasach, to ukojenie i równowaga, stąd ciepło łagodnego różu i przyjemny chłód niebieskiej tonacji (Serenity, to po ang. „spokój”). Kolorystyczna „kraina łagodności” do odnalezienia we wiosennej kolekcji Alfa Centrum – od lakierów do paznokci, przez jeansy, po odcień kamienia w modnej biżuterii i wnętrzarskie akcesoria. Szukamy, kupujemy, nosimy i czujemy pełną równowagę!

 

Jak wojowniczka

fot.: Mohito, Sinsay
fot.: Mohito, Sinsay

Meandry historii mody są fascynujące. Czy biegnąc po hit sezonu, torbę z frędzlami, albo ozdobione falbanką szpilki zastanawiałaś się, skąd takie motywy wzięły się na wybiegach i w ulubionych sklepach? Pojawia się wspomnienie maminej szafy, zamszowej torby, która pachniała tak charakterystycznie i ozdabiał ją wachlarzyk skórzanych rzemyków, wesoło bujających się przy każdym kroku, jaki mama stawiała w swoich drewnianych sandałach na koturnie…Czyli jesteśmy z powrotem w erze dzieci kwiatów, powracającej jak bumerang w kolejnej odsłonie! Ok, ale sięgnijmy dalej, skąd w modzie hipisów wzięły się frędzle? Oczywiście od Indian – stroje zbuntowanych, wolnych i dumnych wojowników były dla tysięcy „kolorowych ptaków” oznaką przynależności do kontrkultury. Stamtąd czerpano inspiracje – koszule wybitnych wodzów były bogato zdobione zwisającymi skórkami, frędzlami i pękami końskich włosów. Niekiedy ozdabiano je ludzkimi włosami pochodzącymi od sióstr i żon posiadaczy, bardzo rzadko jednak warkoczami wrogów… Pamiętajmy o dawnych wojownikach kupując tak modną w tym sezonie zamszową kurtkę a’la preria!

 

 

Zebra wróciła

fot.: Tiffi
fot.: Tiffi

Na tegorocznych wybiegach pokazali je Stella McCartney, Dior, Elie Saab, Louis Vuitton i Salvatore Ferragamo. I już nie tylko dwukolorowe, ale kompletnie odjechane – multikolorowe, zarówno w wersji wyszczuplającej (pionowe), jak i tej zarezerwowanej dla smukłych (poziome). Paski i paseczki mają w sobie coś zabawnego. Czy to dlatego, że częściowo pasiasty jest strój klauna? Ten niezwykle charakterystyczny wzór pojawił się w modzie w połowie XIX wieku, gdy Bretońscy marynarze zaczęli z dumą nosić uniformy z 21 biało-granatowymi pasami, symbolizującymi liczbę zwycięstw Napoleona (wówczas pojawiło się określenie „mariniere”). Pasiasty wzór wprowadziła do wielkiej mody Coco Chanel, gdy po wizycie na francuskim wybrzeżu w 1917 roku stał się motywem przewodnim jej kolekcji. Znamy kultowe zdjęcia Marylin Monroe, Audrey Hepburn, Brigitte Bardot i Jamesa Deana, na wielu z nich gwiazdy noszą pasiasty sweterek lub koszulkę. Tegoroczne kolekcje pozwalają zaopatrzyć się w outfit o wzorze „mariniere” na zapas.